Kawa to rytuał. Ale w biegu, w pracy i na szlaku nie ma miejsca na drip ani ekspres.
Trzeba było przekonać, że nowy produkt nie jest substytutem, tylko inteligentnym rozwiązaniem: prawdziwa Arabica, bez kompromisów jakościowych, w tempie, które pasuje do życia. Do tego doszedł drugi problem: format był mało znany, więc konsumenta trzeba było najpierw nauczyć, czym w ogóle jest drip.
Nie sprzedawaliśmy kawy. Sprzedawaliśmy sytuacje, w których się ją parzy.
Zabiegany dzień w pracy, city break, trekking w górach albo SOS, bo skończył się ulubiony drip. Zamiast tłumaczyć format, pokazaliśmy moment, w którym konsument sam go rozpoznaje.



„Szybka Kawka,
zawsze pod ręką.”
Nie obiecujemy, że świat zwolni. Dajemy produkt, który nadąża. Jeden komunikat ustawił narrację w każdym punkcie styku: szybka kawa, bez rezygnacji z jakości.




Jedna szansa na start i budżet, który nie wybaczał rozproszenia.
Zamiast dzielić go na dziesiątki kanałów, wybraliśmy kilka i dopracowaliśmy je do maksimum. Każdy element, od spotu po TikToki nagrywane smartfonem, wynikał z tego samego założenia: pokazać produkt dokładnie wtedy i tam, gdzie konsument o nim myśli.